Tagi
poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Całą naszą trzynastkową grupą chcielibyśmy podziękować naszym Paniom polonistkom, które od pierwszego do ostatniego dnia projektu wspierały nas w zadaniach, które powierzało nam Biuro Literackie. Mogliśmy się wiele nauczyć, zobaczyć, spotkać wielu gości, którzy odwiedzali nas w szkole raz w miesiącu. Z niecierpliwością czekamy na wyniki i trzymamy kciuki za wszystkie trzy szkoły i wszystkich uczestników.

 

PORT LITERACKI 2012.

Ekipa programu "Wszystko o kulturze" TVP 2 gościła na tegorocznej edycji Portu Literackiego. Przygotowaną relację z trzydniowych wydarzeń widzowie mieli okazję zobaczyć w programie z 29 kwietnia 2012 roku.

http://www.tvp.pl/kultura/magazyny-kulturalne/wszystko-o-kulturze/wideo/29042012-2315/6996639

zdjęcie poprane ze strony BL, kliknij, by zobaczyć więcej.

niedziela, 29 kwietnia 2012

Miałam okazję poznać nowych ludzi ze środowiska literackiego, z którymi zawsze chciałam mieć kontakt. Zobaczyłam, jak wygląda ich życie, praca. Poprzez projekt poczułam się włączona w awangardę poetów. Dzięki temu przedsięwzięciu czuję się poinformowana o tym, jak wygląda aktualnie życie literackie w kraju. Poznałam sylwetki twórców, których nie wypada nie znać. Kontakt z nimi to niebanalne wydarzenie, to dotykanie słów, które normalnie możemy tylko czytać. Niesamowite były również spotkania z ludźmi, którzy pasjonują się tym, co ja. Wszystkim w projekcie grało w duszy to dawno, nauczyliśmy się od siebie wiele, motywowaliśmy się wzajemnie. Projekt uważam za bardzo, bardzo udany. Oby więcej takich – to doskonały sposób na aktywną edukację, która zawsze jest bardziej owocna niż siedzenie nad notatkami.

Marlena Dumin

Projekt pozwolił poznać wielu autorów. Były to spotkania z bardzo ciekawymi osobowościami. Mogłam nauczyć się wielu rzeczy – rozwinąć się. Było to naprawdę cenne przeżycie.

Klaudia Wieczorek

Projekt dał mi dobre i konstruktywnie spędzone piątki, podczas których dowiadywałem się o mechanizmach działań poetyckich. Powstawaniu poezji, wydawaniu jej, krytyce. Projekt dał mi także obeznanie i większe zrozumienie dla swoistego „szyfru myśli i emocji” , jakim są wiersze.” 

Antoni Bogusławski

Dzięki projektowi miałam możliwość spotkania się z poetami, którymi sama bym się nie zainteresowała. Dokładnie zapoznałam się z ich twórczością. Teraz łatwiej pisać mi recenzje, mam jakiś sposób. A kolei Pan Bonowicz świetnie przedstawił nam, jak przeprowadzać wywiady i co jest najważniejsze w reportażu. Uważam, że to doskonały sposób na naukę. Na spotkania zawsze chodziłam z zaciekawieniem. Panowała bardzo miła atmosfera. Poznałam wielu rówieśników, którzy również interesują się literaturą najnowszą.

Justyna Woźniak

12:32, poezjaztrzynastka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 kwietnia 2012

Tagi: Gazetka
17:44, poezjaztrzynastka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 kwietnia 2012
poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Krystyna Miłobędzka to poetka niezwykła, niebanalna, zdecydowanie zaskakująca. ,,Dwanaście wierszy w kolorze” to wydanie, koło którego nie sposób przejść obojętnie. Tomik tworzy pudełko, ze znajdującymi się w środku kartonikami. Na nich autorka przedstawiła nam swoje refleksje na temat istnienia. Nie ukrywam - to wydanie wzbudziło we mnie ciekawość. Miałam wrażenie, że w środku kryje się jakaś ogromna tajemnica…
I mogę śmiało powiedzieć - nie myliłam się. Kilka słów na jednym kartoniku, mnóstwo kropek – jakbym sama miała tam coś dopisać i… bardzo głębokie refleksje - o egzystencji każdego człowieka, o naszych zmysłach, odczuwaniu świata, czy nawet o samym procesie tworzenia. Na kremowych kartach przeważają czarne litery, jednak pojedyncze słowa, czy ważniejsze wyrażenia wyróżniono odpowiednim kolorem (np. niebo – niebieskim). Myślę, że autorka chciała w ten sposób zwrócić naszą uwagę na to, co najistotniejsze i tym samym pomóc w wyciągnięciu odpowiednich wniosków. Miłobędzka przedstawia nam ,,bardzo mały świat”* - jakby wszystko, co się na niego składa, co jest w naszym życiu decydujące to jedynie kilka ważnych, krótkich słów, kolorów… Wiersze są zwięzłe, lapidarne. Miałam wrażenie, że autorka użyła tylko najpotrzebniejszych słów, ograniczyła się do jak najmniejszej ich liczby. Tak, jakby wiedziała, że nawet najtrafniejsze z nich nigdy nie będą w stanie w pełni wyrazić tego, co człowiek potrafi czuć. To wszystko sprawia, że przyglądamy się tym tekstom dłużej, a przede wszystkim uważniej. Jakbyśmy rozszyfrowywali jakąś wiadomość…
Tomik ,,Dwanaście wierszy w kolorze” długo pozostanie w mojej pamięci. Przypomina mi japońskie haiku – krótkie wierszyki, zawierające cenne obserwacje i refleksje. Kojarzy mi się również z epoką baroku, w której artyści chcieli odbiorcę zaskoczyć. Czuję się zdecydowanie mile zaskoczona.

*cytat z wiersza nr 4

Klaudia Wieczorek
kl. IA



niedziela, 22 kwietnia 2012

Alternatywny wieczór poetycki, u którego podstaw leży chęć wyrwania poezji ze skostniałego światka znawców i teoretyków. Początki sięgają lat 80' , gdy w Chicago rozwinęła się ta sztuka. Dziś Slam to każdej formy teksty, skecze, rap, wiersze, czyli totalnie wszystko, co leży na sercu występującemu - tak opisuje wydarzenie Krzysiek Kubrak, jeden z organizatorów. Ze stałym bywalcem imprez z tego cyklu, Kubą Stawińskim, rozmawia Michał Wilk.

- Slam Poetry  to top festiwal szeroko pojętego słowa mówionego, w jakiej formie jest ono przekazywane publiczności?
- Jest w zasadzie duża mnogość stylów, bo odczytujących jest stosunkowo niewiele. Jeżeli chodzi o wiersze, wykonawcy performują je, używając swoich zdolności aktorskich, co w zasadzie stanowi pewną ideę Slamu; żeby nawiązać kontakt z publicznością. Poza tym da się zauważyć różnego rodzaju raperów, freestylujących czy rapujących swoje kawałki. Są też innego typu improwizacje: przedstawienia w formie rozmowy, rap do beatboxu, czy też klaskania; istne bogactwo formy.
- Czy jest to impreza przyciągająca szeroką publiczność?
- Trzeba przyznać, że z  niewielkiej liczby osób, które asygnują swoją atencję na Facebooku, pojawia się sporo ludzi. W sumie zawsze było tam ciasno, chociażby  na ostatnim  Slamie trudno było się przecisnąć do sceny.
- Bywają tam ludzie przypadkowo trafiający, czy głównie zainteresowani?
- Trudno postawić rozgraniczenie, bo zawsze jest tak, że część przybywających osób jest zainteresowana wydarzeniem przez jakiś czas, a potem, stopniowo traci swoją uwagę, ze stratą dla najciekawszych artystów. Jednak poziom ze Slamu na Slam rośnie i widać twarze stałych bywalców.
- Jak można ocenić poziom występów?
- Muszę przyznać, że poziom z każdym kolejnym wydarzeniem się zwiększa i powoli zaczyna się robić tam naprawdę ciekawie.
- Ilu artystów prezentuje swoją twórczość?
- Ich liczba się zmienia. Ostatnio występowało kilkanaście osób, a jest to, wydaje mi się, całkiem sporo.
- Kto zajmuje się oceną występów : jest wyłonione jury, czy robi to publiczność?
- Zajmują się tym widzowie, to znaczy na Slamie z Puzzlach; jednym z pierwszych, zostało wyłonione jury, ale sądzę, że było to bardzo niekorzystne, a forma oceniania z punktami i tabliczkami, współistniejąca z trzymającymi je twarzyczkami sprawiała wrażenie, że ci ludzie naprawdę nie słuchają tego, co prezentują występujący.
- Co sądzisz o idei wydarzenia?
- Z pewnością jest godna pochwały, bardzo dobrze, że dzieją się takie rzeczy. Wydaje mi się, że forum ,w którym można pozwolić sobie na powiedzenie czegoś głębszego, jest jak najbardziej potrzebne.
- O ile się nie mylę, była to V edycja, czy spotkania te zmierzają do finału?
- Tak, następny Slam, rozpoczynający się 19 kwietnia w Nietocie ,będzie przedostatnią częścią tego sezonu, jak również czymś w rodzaju wielkiego finału, w którym zwycięzcy poprzednich spotkań wystąpią na jednej scenie, a wśród nich zostanie wyłoniony ostateczny czempion. Na pewno czeka nas ciekawe widowisko.



10:22, poezjaztrzynastka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 kwietnia 2012

 

 

Edmund White – jeden z pierwszych zdeklarowanych homoseksualistów, który odważył się pokazać swój obraz miłości światu. Jako dziecko był wychowywany w konserwatywnej rodzinie, w której jego orientację uznawano za chorobę. Młody pisarz chciał poczuć, że nie jest jedyny, że jego pociąg do tej samej płci  wynika z wyboru , że nie tylko on zmaga się z nieakceptacją środowiska. Kiedy zrozumiał, że nie może liczyć na wsparcie ze strony pisarzy, sam wziął sprawy w swoje ręce i założył w Nowym Jorku klub o nazwie Fioletowe Pióro ,mający na celu zrzeszać autorów twórczości o tematyce gejowskiej. W kwiecie wieku White przeprowadził się do Francji, jednak później wrócił do ojczyzny ,by zaangażować się w walkę z AIDS, przez który stracił wielu swoich przyjaciół. Jest autorem takich powieści jak „Zapominanie Eleny”(1973), „Zuch”(1982), „Piękny pokój jest pusty”(1998) i „The Farawell  Symphony”(1997) oraz biografii Geneta (1993), Prousta (1998) i Rimbauda(2008).

W „Zuchu” trzeba zwrócić uwagę na trzy istotne elementy: odkrywanie przez nastoletniego chłopca swojej orientacji, relacje z rodziną oraz język, bo to właśnie one tworzą niezwykły klimat tej powieści. White’owi udało się połączyć trudną tematykę wraz z urzekającą formą.

W latach 50, kiedy każda inność była natychmiastowo odtrącana i próbowano ją zmienić ,trudno było przyznać się nawet przed samym sobą, że jest się gejem. Jednak White stwierdził, że tak być nie może, że każdy ma prawo do bycia tym ,kim chce być, że literaturze brakuje kogoś, kto pokaże młodym ludziom, że nie są chorzy, że taka jest ich natura. Młody chłopak z porządnego domu spędza czas z młodszym kolegą. Niby nic się nie dzieje, a on czuje do niego słabość i ulega pokusie okazania swej miłości  w sposób fizyczny. Niestety, jego nadzieja, że uczucia zostaną odwzajemnione ,pryska, a  fascynacja mężczyznami nie znika .I tak daje się oszukać innemu, dojrzałemu, w nadziei, że go wybawi. Ten plan także zawodzi. Chłopak dorasta w przekonaniu, że powinien się leczyć, zaczyna nienawidzić siebie, nikogo nie obchodzi jego inteligencja, wrażliwość, otaczający go dorośli myślą tylko o tym ,jak „naprawić” jego orientację…

Autor bardzo dobrze ukazał stosunki chłopca z rodziną. Bohater  ceni sobie więź z ojcem, pragnie być przez niego doceniony, dostrzega, że łączą ich podobne gusta muzyczne. Twierdzi, że dzięki nocnemu słuchaniu muzyki, spacerom i wypadom na ryby powstaje między nimi coś, czego nikt nie zniszczy, jednak jest to delikatne i kruche.

Istotny element powieści stanowi język j, który wydaje się magiczny, pisarz ma niezwykłe umiejętności dobierania pięknych słów, opisywania świata, postaci, zachowań w sposób bardzo obrazowy i zachwycający. Podziwiam pana Jerzego Jarniewicza (tłumacz), za to, jak udało mu się przekazać to piękno bez zbędnego patosu. To  język, który każdy zrozumie, niesamowicie urzekający w swojej prostocie i dbałości o szczegóły.

Nie uważam, żeby to  książka dla każdego. Na pewno przyjemnie się ją czyta, jednak nie poleciłabym jej wszystkim. W latach 80 ,kiedy została o wydana, wzbudziła niemałą sensację, teraz także dla niektórych będzie kontrowersyjna, chociażby z prostego powodu – są tu dokładnie opisane akty miłosne pomiędzy dwoma mężczyznami, czy chociażby chłopcami. Na pewno czytelnik musi wiedzieć, na co się decyduje, nie może być nietolerancyjny, inaczej nie da rady zmierzyć się z tematyką powieści. Mam jednak nadzieję, że większość odbiorców będzie usatysfakcjonowana lekturą, która nie zajmie im wiele czasu, a  na pewno skłoni do głębszych refleksji.

 

Justyna Szkudlarek, kl. 2G

Tagi: zuch
18:31, poezjaztrzynastka , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28